Tag Archives: uprawa w pojemnikach

Rzecz o burakach

15 maj

IMG_6932

Mam trzy doniczki z burakami. ‚Czerwona Kula’, ‚Egipski’ i burak liściowy ‚Lucullus’. Siałam na głębokość ok. 2 cm, w dość sporej rozstawie, żeby nie trzeba było za bardzo ich przerywać. Nastawiam się raczej na botwinę, niż na zbieranie wielkich kul późnym latem :)

IMG_6930

IMG_6603

Poza tym wszystko idzie do góry – oprócz ewidentnie zaczarowanych pomidorów, które od mniej więcej dwóch miesięcy w ogóle nie chcą się ruszyć.

Marchewkę wypadałoby jeszcze bardziej poprzerywać, żeby nie miała za ciasno w doniczce

IMG_6933

Rozsadziłam sałatę ‚Królowa Majowych’, która rośnie niestety opornie jak pomidory (czyli prawie stoi w miejscu)

IMG_6936

Moja współlokatorka odnosi za to sukcesy w uprawie karłowej fasoli szparagowej

IMG_6934

„Mieszanka ziół pikatnych” i rzodkiewka (mam nadzieję, że żółknące liścienie nie oznaczają, że coś ją żre)

IMG_6927

A kot Grubson morduje moją skrzynkę z chwastami i facelią, poszukując gdzieś w kątach ździebeł trawy. Kocia radość mnie zmiękcza, wzdycham więc i pozwalam mu leżeć na facelii…

IMG_6926

Zakupy i zasiewy

8 maj

IMG_6710

Wróciłam z majówki i na bazarze Koszyki spotkałam Pana Ziółko. Kupiłam kocankę włoską (Helichrysum italicum), czyli „curry plant” (pachnie obłędnie, jak mieszanka przypraw curry) i aloes. Wszystkie zioła w doniczkach są po 5 zł (a widziałam m.in. miętę, werbenę, bazylię, lubczyk, rozmaryn i trochę dość egzotycznych roślin), a trawa cytrynowa po 8 zł. Jeszcze tam wrócę, pewnie i z aparatem. Tymczasem polecam odwiedzić Pana Ziółko, na Koszykach jest we wtorki i piątki. Od oglądania tego, co pozostało z przepięknej hali (a są to dwie sypiące się oficyny) niestety pęka serce.

IMG_6728

Balkon jak to balkon, rośnie. Wbrew prognozom mojej mamy jeszcze się nie urwał (ale na wszelki wypadek odpukuję w niemalowane). Wykiełkowała nasturcja

IMG_6733

Rośnie melisa

IMG_6736

I mięta

IMG_6738

Na parapecie szaleje cukinia i ogórki (większość pójdzie do ogrodu, ale może spróbujemy coś zasadzić na balkonie)

IMG_6716

IMG_6715

Rozsada sałaty długo stała w miejscu, ale trochę się w ostatnim tygodniu ruszyła

IMG_6739

Rzodkiewka też idzie do góry (chyba rośnie za gęsto), rukolę niedługo będzie można jeść.

IMG_6722

Balkonowy update

26 kwi

IMG_6610

Balkon rośnie sam. Ciężko mi przychodzi nurzanie się w ziemi, kiedy wracam do domu po całym dniu pracy w ogrodzie i chciałabym w końcu nie być zakurzona :) Ale samo się nie wysieje, po trochu wypełniam więc balkon donicami. Siałam m.in. buraki, o których napiszę wkrótce. Na zdjęciu powyżej kiełkująca marchewka. Poniżej rzodkiewka, szybko rośnie, posieję chyba kolejną turę nasion.

IMG_6613

W skrzynce z „chwastami” kiełkuje mieszanka roślin miododajnych

IMG_6612

Groszek pachnący

IMG_6620

Lawenda przetrwała łagodną zimę w skrzynce i odbija

IMG_6614

Cukinia na balkonie

21 kwi

IMG_6593

Dziś posiałam cukinię. Kupiłam w Tesco nasiona odmiany ‚Tondo di Piacenza’. Cukinię do gruntu wysiewać można dopiero od połowy maja, kiedy zniknie już ryzyko przymrozków. Od kwietnia można za to wysiewać cukinię do doniczek w domu i w połowie maja wysadzić do ogrodu lub dużych donic podrośnięte już siewki. Siejemy nasiona na głębokość ok. 2 cm, po jednym do doniczki (można siać po dwa, wtedy trzeba będzie usunąć słabszą siewkę, ale zapewne nie wszystkie nasiona wykiełkują).  Wybrałam recyklingowe doniczki z rolek po papierze toaletowym – cukinia ma kruchy korzeń i nie znosi pikowania, a z taką „doniczką” można wsadzić cukinię od razu do ziemi. Rolki dość szybko przesychają, a za mocno podlewane mogą pleśnieć, trzeba więc pilnować podlewania. W zeszłym roku uprawiałam cukinię w sporej doniczce, w tym roku chyba zdecyduję się na kastrę do mieszania zaprawy, bo cukinia potrzebuje dużo wody i składników odżywczych i posadzona w za małej doniczce może zmarnieć. Posiałam wszystkie nasiona, jakie były w paczce, na balkonie zmieszczą mi się ze dwa krzaczki, a resztę rozdam znajomym albo zawiozę do społecznego ogrodu, który powstaje przy Młynie Zabierzów pod Krakowem.

IMG_6594

IMG_6300

A tak wyglądała moja cukinia na balkonie w zeszłym roku:

IMG_2893

IMG_2891

Jak zrobić samopodlewającą się doniczkę

10 kwi

Dziś o tym, jak zrobić coś prawie z niczego i przy okazji jak zminimalizować ryzyko ususzenia naszych domowych upraw. Do zrobienia „samopodlewającej” się doniczki wystarczy nam:

- butelka PET

- pasek bawełnianej szmatki/kawałek sznurka.

IMG_6361

Butelkę przecinamy na dwie części, a w korku wiertarką lub rozgrzanym gwoździem robimy otwór. Dobrze jest również zrobić kilka otworów blisko szyjki butelki, żeby nadmiar wody mógł wypływać. Następnie przewlekamy przez otwór szmatkę/sznurek z supłem zawiązanym na końcu, tak żeby supeł został wewnątrz korka, w górnej części butelki, a drugi koniec wisiał swobodnie.

IMG_6364

Teraz wystarczy tylko włożyć górną część butelki w dolną, do górnej nasypać ziemi, a do dolnej nalać tyle wody, żeby koniec szmatki był w niej zanurzony. Ważne, żeby korek nie był zanurzony w wodzie, bo wtedy w doniczce będzie za mokro. I już można siać/sadzić. W mojej doniczce wsadziłam cukinię odmiany ‚Goldena’. Jak wykiełkuje i podrośnie, przesadzę ją do dużej donicy, a w połowie maja wystawię na balkon.

IMG_6367

Rzodkiewka i marchewka

9 kwi

IMG_6350

Ziemia rozmarzła, zabrałam się za sianie „bezpośrednio do gruntu”, czyli w moim przypadku – do donic na balkonie. Na fali balkonowego szaleństwa jedziemy dziś po dwa proste białe regały magazynowe na balkon. Mam nadzieję, że obsadzone zielonym będą wyglądać ŁADNIE i nie będą straszyć sąsiadów :) a my będziemy mieć miejsce na te wszystkie sałaty. Eksperymentalnie kupiłam nasiona marchwi ‚Mercado de Paris’ – mam nadzieję, że przez ten nietypowy kształt lepiej się nada do uprawy w pojemnikach. Rzodkiewka w pojemnikach to już temat bardziej wypróbowany, na zdjęciu poniżej doniczka wypatrzona gdzieś na jednym z warzywnych stoisk na wystawie Chelsea Flower Show.

IMG_1777

Pomidory przepikowane

8 kwi

Karłowe pomidory posiane były w wytłoczkach po kilka, trzeba je więc było przepikować, żeby miały więcej miejsca do wzrostu. W maju przesadzimy je do donic i wystawimy na balkon.

IMG_6327

IMG_6343

Kot kontra balkon

4 kwi

201105101682

Zanim dojdziemy do stanu pełnej harmonii – jak na powyższym zdjęciu, częściej bywa niestety tak:

IMG_6322

Na zdjęciu młody szpinak wyżarty przez kota Grubsona.

Jak ochronić nasze parapetowe i balkonowe uprawy przez kotem, który lubi zieleninę obgryźć albo na niej usiąść? Sama nadal szukam najlepszego sposobu, chociaż moje koty wyrosły już z polowania na rośliny.Póki co najlepiej sprawdza się podsunięcie kotom trawy. Wypuszczone na balkon koty pędzą wtedy prosto do donicy z trawą i obgryzanie kwiatów wcale ich już nie interesuje. Na balkonie mam w donicach kostrzewę (przy okazji ładnie wygląda w kompozycjach z kwiatami) i skrzynkę z perzem z działki, gdzie koty mogą wejść i leżakować. Można też kupić kocimiętkę (można ją dostać w centrach ogrodniczych w dziale z bylinami, przy okazji ładnie wygląda), chociaż nie wszystkie koty reagują na jej zapach, papirus w doniczce, albo wysiać kotom owies (wysiew „trawy dla kota” często kończy się porażką, a na efekt trzeba długo czekać).

Z jedzenia kwiatów na parapetach moje koty już wyrosły, chyba że niechcący podstawi im się szpinak pod nos. Jeśli jednak macie kota, który poluje na wszystko co zielone, można spróbować uprawiać rośliny pod osłonkami. IKEA ma na przykład w ofercie całkiem ładną mini-szklarnię, która wygląda kotoodpornie. Jeśli nie chcecie wydawać pieniędzy, a zależy wam na przykład na osłonięciu rozsady warzyw, która jest przeznaczona do dalszej uprawy na zewnątrz, można spróbować tymczasowo osłaniać rośliny na przykład górną częścią przeciętych butelek PET (butelki pięciolitrowe powinny być stabilniejsze).

Inną kwestią jest ochrona kota. Lista roślin niebezpiecznych dla kotów jest dość długa. Z popularnych gatunków są to na przykład draceny, diffenbachia, a z roślin balkonowych: groszek pachnący, hortensja czy winobluszcz. Listę roślin szkodliwych dla kota można znaleźć na przykład tu.

Opuszczając już tematy roślinne – jeśli macie kota i wypuszczacie go na balkon, pamiętajcie też o zabezpieczeniach. Nawet najspokojniejszy kot potrafi w pogoni za ptakiem wyskoczyć przez balkon. Moje koty wychodzą na balkon na szelkach i smyczy (mieszkam na piątym piętrze, a Grubson ma ciągoty do wyglądania za barierkę). O osiatkowaniu balkonu polecam poczytać na tej stronie.

201105101677

IMG_3363

DSC00374

201105061667

Sałata w pojemnikach

3 kwi

IMG_6312

Sałata ‚Królowa Majowych’

Jako że już mniej więcej od stycznia NIE MOGĘ WYTRZYMAĆ, jednym z pierwszych wysianych przeze mnie w tym roku warzyw jest sałata. Co prawda nie siałam jej w styczniu, a w marcu, ale wyglądam za okno i nadal czuję się styczniowo, chociaż w „normalnej” uprawie sałatę o tej porze roku można już zazwyczaj wysadzać do gruntu. Sałaty w uprawie dzielimy na głowiaste (masłowe i kruche), dębolistne i rzymskie.

Sałatę wysiewamy od lutego, najlepiej równomiernie rozrzucając nasiona po powierzchni gleby. Przykrywamy je mniej więcej półcentymetrową warstwą ziemi. Sałatę zwykle uprawiało się na zbiór wiosenny lub jesienny, jako że przy wysokiej temperaturze wcześnie wybija w pędy kwiatostanowe (a taka jest gorzka i nie nadaje się już do jedzenia), ale w sprzedaży są odmiany nadające się do całosezonowej uprawy. Niemniej jednak kupując nasiona trzeba spojrzeć, czy jest to sałata wczesna (np. ‚Królowa Majowych’, którą mam już na parapecie), czy całosezonowa (np. sałata ‚Red Bowl’). Doniczki/skrzynki z sałatą stawiamy na dobrze oświetlonym parapecie i czekamy. Gęsto posianą sałatę możemy pikować (czyli rozsadzać) kiedy wykształci liścienie (pierwszą parę listków, jeszcze przed wykształceniem właściwych liści). Możemy ją też posiać w większych odstępach niż na zdjęciu powyżej, na przykład od razu do dużych donic czy skrzynek. Sałata ma mały i płytki system korzeniowy, nie potrzebuje więc głębokich pojemników. Oczywiście uprawiając sałatę w domu czy na balkonie możemy zjadać młode listki i nie czekać, aż sałata wykształci główki (tym bardziej, że w warunkach domowych może nam być trudno znaleźć miejsce dla na przykład pięćdziesięciu sałat). Sałata ze zdjęcia powyżej kwalifikuje się już od jakiegoś czasu do przepikowania, wezmę się więc za to dziś i będę donosić o postępach.

Co roku kupowałam rozsadę (czyli sadzonki) sałaty w sklepie ogrodniczym, w tym roku postanowiłam poeksperymentować z siewem. Podobno przygotowanie rozsady w warunkach domowych może być trudne (sałata lubi temperatury niższe niż w mieszkaniu), ale prawdopodobnie i tak zjem większość sałat, zanim wyrosną w duże głowy. Kupiłam nasiona ‚Królowej Majowych’, ‚Red Bowl’ i nie do końca sałatowo – mieszanek Vilmorin ,w skład których wchodzą mizuna, rukola, gorczyca i rzepak? – przynajmniej tak wynika z łacińskich nazw na opakowaniu.

IMG_6316

A tak wygląda sałata przepikowana do wielodoniczek – zobaczymy, co z niej wyrośnie:

IMG_6319

Jakie warzywa i zioła możemy uprawiać na balkonie?

1 kwi

IMG_1779

Zdjęcie pochodzi z wystawy Chelsea Flower Show 2012

Do uprawy warzyw nie potrzebujemy wcale ogrodu ani wielkich przestrzeni. Budującym (i ekstremalnym) przykładem jest londyńczyk Mark Ridsdill Smith, który w 2010 roku na parapetach i balkonie o powierzchni ok. 4 metrów kwadratowych wyhodował przeszło 83 kilogramy warzyw i ziół. Jeśli nie chcemy aż tak poświęcać się pielęgnacji naszego balkonu (na podlanie mojego wcale nie tak bardzo obwieszonego roślinami balkonu potrafię w gorących miesiącach zużyć dziennie trzy wiadra wody), możemy zacząć od chociażby jednej doniczki.

Jakie warzywa nadają się do uprawy w pojemnikach? Możliwości jest mnóstwo. Z tego, co przychodzi mi do głowy: pomidory (na małe balkony najlepsze są odmiany karłowe, więcej o pomidorach pisałam w tym poście), rzodkiewka, sałata, rukola, cukinia (wymaga dużych pojemników i dużo wody, o cukinii jeszcze napiszę), fasola, fasolka szparagowa (są specjalne odmiany do uprawy w pojemnikach, np. ‚Mascotte’), szpinak, szczaw, buraki (kto jest mało cierpliwy, może zjeść już młode buraki, czyli botwinę), buraki liściowe, kalarepa, cebula (najlepiej nie kupować nasion, a posadzić dymkę, czyli młode cebulki, można je kupić w sklepach ogrodniczych, a nawet w marketach), szczypior, ogórki, koper, pietruszka, marchew, rabarbar, kalarepa, rukiew wodna, jarmuż, pak choi, mizuna, a nawet topinambur (na dużych balkonach i w dużych pojemnikach, bo wyrasta ogromny).

Jeśli chodzi o zioła, to na przykład: oregano, mięta, bazylia, tymianek, lawenda, szałwia, kolendra, rozmaryn, melisa, majeranek, lubczyk, ogórecznik. Sadzonki ziół można w sezonie kupić w sklepach ogrodniczych, powinny one być bardziej zahartowane, niż intensywnie zielone rośliny sprzedawane w marketach, przeznaczone raczej do natychmiastowego spożycia. Niektóre z „marketowych” ziół, takie jak np. mięta czy rozmaryn, powinny pożyć dłużej, pod warunkiem że przesadzi się je do większych doniczek (w tych ze sklepu bardzo szybko przesychają).

Na koniec – last but not least – nie zapominajmy też o poziomkach i truskawkach. Można kupić odmiany truskawek owocujące aż do mrozów (w zeszłym roku w listopadzie, przygotowując taras do zimy, znalazłam jeszcze owoce na krzaczkach truskawek, uprawianych w donicach – i wcale nie jest to primaaprilisowy żart).

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.