Archiwum | Maj, 2013

An Alcove (Tokonoma) Garden

31 Maj

IMG_7877

Ogród japoński, prezentowany w sekcji Artisan Gardens podczas wystawy Chelsea Flower Show 2013. Projekt: Kazuyuki Ishihara, wykonanie: Ishihara Kazauyuki Design Laboratory.

IMG_7887

IMG_7884

IMG_7888

IMG_7890

IMG_7897

Luffa

30 Maj

IMG_8204

Często przywożę rośliny z wyjazdów, chociaż zwykle podróżują samochodem. Tym razem w azjatyckim markecie przy Brick Lane przemówiła do mnie sadzonka egzotycznej rośliny, roboczo nazwana ogórkiem (na pierwszy rzut oka poznać można, że należy do rodziny Cucurbitaceae ;). Nie zapisałam nazwy (błąd!), ale długie przeszukiwanie internetu sugeruje, że tajemniczy ogórek to Luffa acutangula. Młode owoce nadają się do jedzenia, a z dojrzałych robi się na przykład gąbki do ciała. Podróż ogórka do Polski była pełna przygód – leciałam samolotem, miałam ze sobą tylko bagaż podręczny i nie byłam pewna, czy można przewozić w nim rośliny w doniczkach. Ogórek został zapakowany w przeciętą butelkę po wodzie i powędrował do plecaka. Na szczęście pani przed kontrolą bezpieczeństwa na pytanie o możliwość przewozu roślin z ziemią odpowiedziała promiennie „yes”, a plecak z ogórkiem bez problemu przejechał przez prześwietlenie. Ogórek-podróżnik otrzymał imię Norman Foster (choć projektant słynnego Ogórka ma angielskie pochodzenie). Teraz dochodzi do siebie na balkonie, a ja rozglądam się za dużą donicą.

IMG_8200

Ogórek w Old English Garden w Battersea Park

IMG_8228

I na koniec największy ogórek na świecie – 30 St Mary Axe, czyli The Gherkin

IMG_8169

 

Regent’s Park

29 Maj

IMG_7249

Regent’s Park w Londynie należy do sieci królewskich parków. Jest wspaniale utrzymany. Są w nim miejsca bardziej formalne, ale też niekoszone łąki pod drzewami, pełne trybuli, hiacyntowca (Hyacinthoides non-scripta) i wysokiej trawy. Tylko przechodziłam – i zostałam dwie godziny. A właściwie mogłam zostać cały dzień, leżeć na trawie i wąchać jaśmin.

IMG_7231

IMG_7267

IMG_7259

IMG_7262

IMG_7204

IMG_7261

IMG_7227

IMG_7255

IMG_7209

IMG_71801

IMG_7175

IMG_7193

IMG_7236

IMG_7225

Heygate Estate

28 Maj

IMG_8078

Trochę mnie tu nie było. Spędziłam kilka dni w Londynie – głównym celem podróży było odwiedzenie Chelsea Flower Show, ale dzięki kilku miłym zbiegom okoliczności miałam również przyjemność spotkać się z Richardem Reynoldsem, nieformalnym liderem ruchu Guerilla Gardening. Napiszę dużo o Chelsea, napiszę o działaniach Richarda, ale na początek chciałam pokazać kilka zdjęć z Heygate Estate w Londynie. Trafiłam tam dzięki spacerowi prowadzonemu przez Richarda w ramach festiwalu Chelsea Fringe. Ostrzegam – będzie dość długo :)

Kilka słów wprowadzenia: Heygate Estate to osiedle wysokich bloków, zbudowane w 1974 roku, inspirowane ideami Le Corbusiera. Niestety, nowoczesne niegdyś bloki, z jasnymi i przestronnymi mieszkaniami, początkowo cieszące się dużą popularnością, nie przeszły próby czasu. Przy projektowaniu popełniono błędy, które poskutkowały trudnością w zacieśnianiu się więzi sąsiedzkich. Na osiedlu pojawiła się bieda, przemoc i przestępczość. Miasto zaczęło stopniowo wysiedlać blokowisko. Obecnie na całym terenie, zamieszkiwanym niegdyś przez trzy tysiące mieszkańców, został już tylko jeden (!) lokator. Wyludnione osiedle stało się popularną scenerią do filmów. Dla ciekawych – pojawia się między innymi w teledysku do piosenki Madonny ‚Hung up’.

W międzyczasie osiedle stało się prawdziwą miejską dżunglą, w której rośnie ponad czterysta dużych drzew. A w sercu dżungli kwitnie partyzancki ogród. Richard, który przyprowadził nas do ogrodu zastrzega, że on sam nie brał udziału w pracach ogrodniczych, ale dość często odwiedza to miejsce.

IMG_8063

IMG_8064

IMG_8095

IMG_8069

IMG_8080

IMG_8065

Mimo zalegających dookoła stert gruzu i śmieci ogród wygląda imponująco. Wiem, jestem trochę stuknięta, wzruszają mnie uprawy w miejskich ruinach. Sałata, pietruszka, truskawki, ziemniaki, fasola, szczypiorek, majeranek, tymianek, rozmaryn, mięta, rzodkiewka, kapusta, jarmuż, buraki liściowe, groszek, szczaw. Tyle gatunków udało mi się wypatrzeć. Rosną wannie, oponach, skrzyniach, pojemnikach porzuconych przez wyprowadzających się mieszkańców, zaimprowizowanych tunelach foliowych.

IMG_8071

IMG_8083

IMG_8087

IMG_8096

IMG_8081

IMG_8075

IMG_8084

IMG_8088

W ogrodzie żywego ducha – wszystko wygląda jak pielęgnowane przez niewidzialną rękę. Po ulotkach i wycinkach z prasy widać jednak, że ludzie pielęgnujący warzywa prowadzili aktywną walkę o ocalenie i odrodzenie blokowiska.

IMG_8074

IMG_8076

IMG_8093

Miasto planuje „rewitalizację” całego terenu, co zakłada wyburzenie wszystkich istniejących na terenie budynków i budowę nowych bloków. Już w czerwcu osiedle ma zostać ogrodzone wysokim płotem, ale prace rozbiórkowe prawdopodobnie zaczną się… dopiero za sześć lat, co wynika podobno z dużej ilości azbestu w konstrukcji budynków i problemów finansowych miasta.

IMG_8089

IMG_8099

Na koniec – w ramach wymownego podsumowania, bo nie umiem pisać puent – hamak z drutu kolczastego, który wisi rozpięty na drzewach przy biegnącej wzdłuż osiedla, ruchliwej Walworth Road.

IMG_8101

Po więcej zdjęć szalejącego ogrodu warzywnego i materiałów dotyczących osiedla odsyłam na Flickr obrońców Heygate Estate.

Żolibuh – Warszawa w kwiatach

21 Maj

Od kiedy zaczęłam się interesować ogrodniczą partyzantką, inspirowały mnie działania duetu kwiatuchi. To oni naprowadzili mnie na okolice PKP Ursus, które od zeszłego roku pokojowo wysadzamy. W tym roku po raz trzeci organizują na Żoliborzu akcję Żolibuh. Wraz z mieszkańcami obsadzają kwiatami pas zieleni na środku alei Wojska Polskiego.

W tym roku akcja nie ma dotacji ani sponsorów. Kwiatuchi wraz z kolektywem Sie-je w mieście zbierają na sadzonki kwiatów jednorocznych i podlewanie nasadzeń. Jeśli chcecie nas wspomóc, można dorzucić nawet złotówkę. Złotówka to już sadzonka – a może nawet dwie? Pomóż nam oswoić przestrzeń. Odwdzięczymy się kwiatami w mieście.

Richard Reynolds, najsłynniejszy ogrodniczy partyzant, też nas wspiera.

Link do zbiórki na portalu polakpotrafi.pl

Poniżej  można obejrzeć zdjęcia z poprzednich edycji Żolibuha.

spot-3-rabaty-4

spot-4-wysadzanie-1

spot-4-wysadzanie-2

spot-4-wysadzanie-6

spot-4-wysadzanie-10

spot-3-rabaty-4

Autorzy zdjęć: kwiatuchi

Żolibuh – Warszawa w kwiatach from kwiatuchi on Vimeo.

Pachnące rośliny na balkon

20 Maj

IMG_2857

Po serii wpisów dotyczących ogrodniczej partyzantki, wracam na balkon. Obstawiony doniczkami. Przez żarty rodziny i znajomych zaczęłam nawet z lekkim niepokojem googlać za nośnością balkonu, ale póki co zakładam, że nie powinien się urwać – mamy lekkie doniczki i wcale nie tak dużo ziemi ;)

Odwiedziłam w sobotę targ w Lublinie (jeśli bloga czyta ktoś z Lublina, polecam targ przy ul. Ruskiej – oszalałam i chętnie wykupiłabym WSZYSTKO, jest mnóstwo kwiatów, rozsady warzyw – widziałam nawet sadzonki melona) i przywiozłam do domu trochę roślin.

Jeśli chcecie mieć na balkonie pachnące kwiaty, polecam zwłaszcza goździki, lawendę, heliotrop – sadzonki są do kupienia w sklepach ogrodniczych. Najbardziej lubię „zwykłą” lawendę, lawenda francuska zwykle szybko przestaje kwitnąć i nie przeżywa polskiej zimy. A lawenda wąskolistna kwitnie u mnie do mrozów. I można upiec pyszny chleb z jej kwiatami.

Pachnie też maciejka, rezeda, groszek pachnący – nasiona są do kupienia w sklepach ogrodniczych.

IMG_7135

IMG_1417

IMG_3368

Tak wygląda heliotrop:

201105201776

W większych pojemnikach, odpornych na mróz i zabezpieczonych na zimę, można posadzić niewysokie róże albo pnący wiciokrzew pomorski (nie wszystkie wiciokrzewy pachną, polecam więc ten gatunek). Pachną też nagrzane słońcem zioła, delikatny zapach wydzielają surfinie (nie przepadam za surfiniami, ale uwielbiam odmiany o pełnych kwiatach).

skan851

IMG_1606

A tak wygląda lawenda, zanim zacznie kwitnąć:

IMG_7136

Partyzantka ogrodnicza w Ursusie – etap drugi

19 Maj

IMG_7128

Wróciliśmy na peron. Kilka zasadzonych w kwietniu kwiatów zniknęło – być może uschły i ktoś je wyrwał, być może zdobią czyjś balkon (na zdrowie!). Reszta daje radę, nawet survivalowe kwiaty posadzone w pniach. Pozbieraliśmy śmieci, nasypaliśmy ziemi do jednej z pustych donic, zasadziliśmy tam pomidory, aksamitki i kocimiętkę. Pozostałe donice i kwietniki na peronie wzbogaciły się o więcej aksamitek, niezapominajkę, słoneczniki, kocimiętkę, uczep i nasiona maciejki, bratków i nasturcji. Wszystko zostało solidnie podlane. Kwiaty z kwietniowych nasadzeń trzymają się dość dobrze. Tym razem zamiast wieczorowej pory wybraliśmy godziny popołudniowe. Specjalnie dla matek z dziećmi – matek z dziećmi nie zarejestrowaliśmy, ale przynajmniej dobrze widzieliśmy, co robimy. Widzieli nas też pasażerowie pociągów, od których dobiegło nas pełne niedowierzania „że też im się chce!”. Trzymajcie kciuki za nasze nasadzenia i jeśli jeździcie przez Ursus – weźcie ze sobą choć butelkę wody. Na tej patelni nie wystarczy deszcz. Może doczekamy się pomidorków? Jeśli się doczekamy, obiecuję je zjeść. Niestraszne mi zanieczyszczone środowisko!

Peron kwitnie.

Magda, Magda, Paulina, Janek, Michał, Tomek, Basia – dziękuję.

Relacja z kwietniowego wysadzania

IMG_7089

IMG_7095

IMG_7098

IMG_7102

IMG_7120

IMG_7112

IMG_7109

IMG_7113

IMG_7125

IMG_7132

IMG_7130

IMG_7107

IMG_7093

IMG_7117