Klunkerkranich – berliński ogród na dachu centrum handlowego

10 Sty

img771

Dobrych kilka dni zajęło mi nauczenie się tej nazwy. Pierwszy raz usłyszałam ją od couchsurfingowego gospodarza, który usłyszawszy, co robię w życiu, zaproponował mi odwiedzenie niezwykłego ogrodu na dachu. Nawiasem mówiąc, za to między innymi uwielbiam couchsurfing – to nie tylko nocleg w obcym mieście, dla mnie to też większe poczucie bezpieczeństwa i przede wszystkim poznawanie ludzi, którzy wskażą ciekawe miejsca, niekoniecznie wymienione w przewodnikach dla turystów. Tak też było ostatnim razem w Berlinie. Jeśli chodzi o miejskie ogrodnictwo, życie zdecydowanie wyprzedza przewodniki :-) Zasiadłam więc do internetu i zanim po raz kolejny zapomniałam nazwę, wynotowałam wskazówki dojazdu.

A trafić wcale nie jest tak prosto. Podobnie jak w przypadku Kensington Roof Garden w Londynie, do tajemniczego berlińskiego ogrodu nie kieruje żaden szyld. Najprościej dojechać jest metrem (linia U7), wysiąść na stacji Rathaus Neukölln i iść Karl-Marx-Straße aż do numeru 66, pod którym mieści się zupełnie zwyczajne centrum handlowe. Trzeba wejść od strony biblioteki, wjechać windą na piąte piętro i dalej przez parking przejść ślimakiem na ostatni poziom, do ogrodu. Skomplikowane? W razie wątpliwości wystarczy chyba podążyć za przemykającymi przez parking ludźmi, bo w ciągu ostatniego sezonu miejsce zdecydowanie nie mogło narzekać na brak gości.

Przed założeniem ogrodu na dachu miały miejsce nieoficjalne imprezy. W 2013 zbudowano drewniany pomost, bar i społeczny ogród o łącznej powierzchni około 1000 metrów kwadratowych. I tak w wyjątkowo ciepły i słoneczny listopadowy dzień piliśmy piwo na dachu z najpiękniejszym widokiem na miasto – i robiliśmy zdjęcia.

Znalazłam też krytyczne głosy – za wstęp na dach pobierana jest opłata [weszliśmy dość wcześnie, wstęp jest chyba płatny od godziny 16], przychodzi coraz więcej ludzi, miejsce straciło trochę z tajemniczego uroku i przestało być tak otwarte. Ja jednak pozostaję pod jego wrażeniem, a poza tym w Berlinie dzieje się tyle, że każdy znajdzie miejsce dla siebie. Choćby położone niedaleko parkingowego baru nieczynne lotnisko Tempelhof, zamienione w wielki, swobodny park z ogrodami warzywnymi i pasami startowymi dla rolkarzy. Podobne miejsca uruchamiają wyobraźnię i przenoszą mnie z powrotem do Warszawy, gdzie wiele pustostanów i nieużytków aż się prosi o tymczasowe zagospodarowanie.

O Klunkerkranich poczytać możecie na stronie internetowej projektu lub fanpage’u na Facebooku.

Polecam też promocję na bilety Simple Express – podróż do Berlina kosztuje mniej niż pociąg do Krakowa ;)

img769

img770

BlaKcThrone

BlaKcThrone

BlaKcThrone

BlaKcThrone

BlaKcThrone

BlaKcThrone

BlaKcThrone

BlaKcThrone

BlaKcThrone

img772

Zdjęcia: Tomek Jałukowicz / Iga Kołodziej

[mój aparat pożarł większość zdjęć – ryzyko wpisane w podróż z nowym analogowym aparatem, którego jeszcze się nie poznało]

Skomentuj

Please log in using one of these methods to post your comment:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: